Władze szczecińskiej Akademii Sztuki zbadają sprawę skandalicznych warunków pracy sprzątaczek i portierów na ich uczelni. Mają do tego zostać powołane dwa zespoły. Jest to efekt trwającej od grudnia ubiegłego roku kampanii zainicjowanej przez studentów i wykładowców. Czy naprawdę musiało to trwać tak długo?

Jeden z plakatów zaprojektowanych przez studentów szczecińskiej Akademii Sztuki / źródło własne
Jeden z plakatów zaprojektowanych przez studentów szczecińskiej Akademii Sztuki / źródło własne

Sprawę jako pierwszy opisał portal Strajk.eu.  „Skandal” – takim słowem warunki pracy personelu opisują studenci uczelni i nauczyciele akademiccy. Sprzątaczki i portierzy pracują za 4 zł za godzinę na umowach śmieciowych; nie przysługuje im ubezpieczenie zdrowotne, ani nie chroni kodeks pracy.  Po tym, jak zewnętrzna firma z dnia na dzień zwolniła z pracy małżeństwo, które pracowało na Akademii przez dwa lata, studenci stwierdzili, że tak dalej być nie może. 

– Z zasady nie zgadzamy się z wyzyskiem i złym traktowaniem ludzi, ale kiedy to dotyczy osób, które się lubi i spotyka na co dzień, to motywacja do działania jest dodatkowo większa – mówiła dla nas Katarzyna Sokół, jednak z organizatorek akcji w obronie pracowników.

Przez ostatnie pół roku studenci wystosowali do rektora uczelni kilka listów w tej sprawie. Żądali wywarcia wpływu na podwykonawce, aby ten zagwarantował dostosował warunki zatrudnienia do zapisów kodeksu pracy. Chodziło o zapewnienie umów o pracę i podniesienie pensji co najmniej do poziomu płacy minimalnej. Rektor prof. dr hab. Ryszard Handke rozkładał jednak bezradnie ręce twierdząc, że nie może nic zrobić, aż to kolejnego przetargu, który odbędzie się dopiero za dwa lata. Studenci argumentowali, że władze mogą zażądać poprawy warunków pracy pod groźbą rozwiązania umowy. Rektor odpowiedział, że uczelni nie stać na inne rozwiązanie niż zlecenie wykonania usługi zewnętrznej firmie, która zaoferuje najniższą stawkę. W odpowiedzi obrońcy personelu przypomnieli, że uczelnia nie poniesie żadnych kosztów związanych z tym, że podwykonawca zacznie przestrzegać prawa. Zaprezentowali również alternatywne rozwiązanie – utworzenie spółdzielni sprzątaczek i portierów, która będzie świadczyć usługi dla Akademii, z pominięciem prywatnego wyzyskiwacza. Władze nie odniosły się jednak do tej propozycji.

Po wielu miesiącach starań udało się jednak zaszczepić świadomość, że problem faktycznie istnieje. Władze uczelni wydały komunikat o zawarciu porozumienia z komitetem protestacyjnym. – We wtorek na uczelni odbyło się spotkanie trzech stron, efektem jest powołanie dwóch trzyosobowych zespołów mających oszacować koszt stworzenia etatów oraz przyjrzeć się warunkom, w jakich pracują ochroniarze i sprzątaczki – mówi dla Radia Szczecin Agnieszka Lisowska z Akademii Sztuki. – Chciałabym za parę miesięcy móc powiedzieć, że dzięki akcji studenckiej i dzięki wsparciu pracowników Akademia Sztuki jest pierwszą, która wprowadza takie zmiany i jesteśmy wzorem dla Polski.

Członkowie komitetu protestacyjnego studzą jednak entuzjazm. Według nich nic nie zostało jeszcze postanowione.

– Rozpoczęliśmy rozmowy i mamy nadzieję że nasz rektor i kanclerz nie podzielą losu innych rektorów którzy do ostatniej kropli zdrowego rozsądku walczyli o prawo do śmieciowego zatrudnienia – mówi dla Strajk.eu dr Mikołaj Iwański, szef Związku Zawodowego Nauczycieli Akademickich Akademii Sztuki w Szczecinie. – Problem polega na tym,że konieczne jest wypracowanie od podstaw całkowicie nowego rozwiązania uwzględniającego zapewnienie godnych warunków pracy i realia budżetowe. Co w naszej opinii jest osiągalne, ale wymaga ponadstandardowego wysiłku ze strony władz, w czym bardzo im kibicujemy – dodaje wykładowca, który zaznacza również aktywną rolę studentów i studentek w całym procesie walki o prawa pracownicze. Iwański podkreśla, że jest bardzo dumny z ich postawy.
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Zakonnik od Braci Mniejszych zgwałcił dziecko, któremu podał wcześniej wódkę

Tym razem nie możemy napisać „w polskim kościele bez zmian”. Zakonnik pełniący…