Ogólnopolski Międzyszkolny Komitet Strajkowy zdecydował: w placówkach, które się w nim zrzeszyły, uczniowie zostaną sklasyfikowani, czyli otrzymają oceny końcowe i skończą szkołę. Strajk jednak nie zostanie przerwany. – To odpowiedzialna decyzja – ocenił Sławomir Broniarz, prezes ZNP. – Nauczyciele strajkują i nie podejmują obowiązków służbowych – komentuje natomiast Sławomir Wittkowicz z FZZ.

Ogólnopolski Międzyszkolny Komitet Strajkowy, zrzeszający 21 podobnych miejskich i regionalnych struktur z całego kraju, przyjął dziś oficjalne stanowisko w sprawie dalszego postępowania nauczycieli ze strajkujących szkół średnich. Wezwał do tego, by przeprowadzić rady klasyfikacyjne, ale nie przerywać protestu. Oznacza to, że uczniowie otrzymają oceny końcowe i ukończą szkołę, ale nauczyciele nie wezmą udziału w przeprowadzeniu egzaminów maturalnych, nie zasiądą w komisjach na egzaminach. Tymczasem przeprowadzenie egzaminu ustnego nie jest możliwe, jeśli nie jest na nim obecny pedagog ze szkoły, gdzie kształcił się zdający.

Jak dowiedział się Portal Strajk, podjęcie ostatecznej decyzji poprzedziło kilka głosowań. Brali w nich udział delegaci 18 zrzeszonych komitetów, każde miasto lub region dysponowało jednym głosem. Ostatecznie za klasyfikowaniem opowiedziało się 15 delegacji, 3 były przeciwne. W radach klasyfikacyjnych ma wziąć minimalna liczba nauczycieli niezbędna do zebrania kworum, być może zostaną oni wylosowani wśród strajkujących, by nie doszło do dalszych sporów. Inni pedagodzy nadal nie będą pracować.

Konferencja Warszawskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego 17 kwietnia 2019 r. / fot. Małgorzata Kulbaczewska-Figat

Według OMKS to decyzja odpowiedzialna, pokazująca, że nauczyciele nie zapominają o uczniach i troszczą się o nich, w odróżnieniu od rządu, który był gotów rzucić na szalę dobro młodzieży, przeciągając konflikt i nie siadając do poważnych negocjacji.

Żadnych wątpliwości natomiast nie budziła potrzeba kontynuowania akcji strajkowej. OMKS jednogłośnie zdecydował również o tym, że nie weźmie udziału w „okrągłym stole” nt. zmian w oświacie, który z woli premiera Mateusza Morawieckiego ma odbyć się w najbliższy piątek na Stadionie Narodowym – dowiedział się Portal Strajk. Oddolna nauczycielska organizacja nie ma wątpliwości, że nie będzie to żadna merytoryczna rozmowa, a raczej igrzyska, podczas których nauczyciele zostaną rzuceni na pożarcie.

Sławomir Broniarz, prezes ZNP, oznajmił, iż decyzja nauczycieli z komitetu zostanie przeanalizowana i wzięta pod uwagę podczas obrad Zarządu Głównego związku, które właśnie trwają. Po ich zakończeniu organizacja poinformuje, co dalej ze strajkiem, będącym bezprecedensową mobilizacją pracowników oświaty. Broniarz zastrzegł, że apel OMKS nie jest wiążący dla szkół.

Już teraz stanowisko OMKS budzi kontrowersje wśród strajkujących. Część nauczycieli komentujących dość nieoczekiwane, w świetle wcześniejszych wystąpień komitetu, stanowisko jest przekonana, że podjęto decyzję, która może tylko zaszkodzić protestowi. Na nauczycielskich grupach w mediach społecznościowych pod adresem OMKS padają słowa pełne goryczy i oburzenia, porównujące decyzję komitetu do postawy nauczycielskiej „Solidarności”.

Wydaje się, że z podobnego założenia wyszedł zarząd Wolnego Związku Zawodowego „Solidarność – Oświata”, zrzeszonego w FZZ, który obok ZNP prowadził spór zbiorowy. – Strajk trwa dalej w niezmienionej formie, co oznacza, że strajkujący nie podejmują żadnych obowiązków służbowych (w tym nie uczestniczą w posiedzeniach rad pedagogicznych i nie wystawiają ocen) – zapisano w stanowisku końcowym tego związku przyjętym dziś. Zaznaczono w nim również, że to związki zawodowe prowadzące spór zbiorowy (ZNP i FZZ) są władne podejmować tak znaczące decyzje, jak przerwanie czy zawieszenie strajku lub forma jego prowadzenia.

Związek Nauczycielstwa Polskiego zakończył dzisiejsze posiedzenie Zarządu Głównego wydaniem wstępnego komunikatu. Dalsze rozmowy liderów związku będą odbywały się w czwartek. Jego przedstawiciele podkreślali na demonstracji pod MEN dziś w południe: związek nie odstąpi od swojego postulatu 30-procentowej podwyżki, bo już w negocjacjach z rządem ustępował i dalej się cofnąć nie może.

AKTUALIZACJA

Międzyszkolne Komitety Strajkowe w Bydgoszczy, Wrocławiu i Łodzi wydały oświadczenia odmienne od ogólnopolskiej struktury. Wzywają, by prowadzić dalej akcję protestacyjną bez żadnych wyjątków, a więc również, by nie klasyfikować uczniów.

Podyktowane jest to przekonaniem o słuszności strajku i konieczności jego kontynuacji. Takie stanowisko rekomendujemy we wszystkich szkołach ponadgimnazjalnych w Polsce – piszą w swoim stanowisku nauczyciele ze stolicy Dolnego Śląska.

W Łodzi od wystawienia uczniom ocen na koniec szkoły zamierzają wstrzymać się wszystkie licea ogólnokształcące poza jednym i większość techników – chyba że rząd ustąpi.

Związek Nauczycielstwa Polskiego opublikował krótki komunikat – informuje w nim, że każda szkoła sama zdecyduje o sklasyfikowaniu uczniów. Przypomina, że to rząd swoim nieprzejednanym zjawiskiem postawił maturzystów w obecnej sytuacji.

– Odpowiedzialność za los maturzystów w strajkujących w całej Polsce liceach i technikach spada na rząd. Decyzja o klasyfikowaniu należy do rad pedagogicznych.
Trwa akcja strajkowa!!! – oznajmiają związkowcy prowadzący spór zbiorowy.

Portal Strajk dotarł również do stanowiska spisanego wieczorem przez Międzyszkolny Komitet Strajkowy w Poznaniu. Nauczyciele z Wielkopolski są przekonani, że należy strajkować dalej bez żadnych wyjątków, w tym nie uczestnicząc w radach klasyfikacyjnych. Wzywają wszystkie szkoły w Polsce, by zdecydowały podobnie.

Przebieg wydarzeń wokół oświadczenia komitetu skomentował w rozmowie z Portalem Strajk Piotr Krajewski, członek OMKS i ZNP, nauczyciel z warszawskiego LXIV LO.

Wiem, że ta decyzja jest kontrowersyjna i budzi rozczarowanie, a czasami wręcz gniew części nauczycielek i nauczycieli. Dlatego chciałbym opisać okoliczności, w jakich została ona podjęta – tłumaczy.  – Pierwsze głosowanie w tej sprawie nie przyniosło rozstrzygnięcia. Dlatego zostawiliśmy je na sam koniec i głosowaliśmy jeszcze raz. Wynik brzmiał 15:3. Mieliśmy do wyboru odrzucić ten wniosek lub przyjąć go po zastosowaniu ultra-demokratycznej procedury.

– OMKS przyświecają dwie zasady. Pierwsza – zrobić wszystko, żeby wygrać ten strajk. Druga, podporządkowana pierwszej – to nie dać się podzielić – za wszelką cenę zachowywać jedność. Jestem przekonany, że postąpiliśmy zgodnie z tymi zasadami – podsumowuje nauczyciel.

Jutro o godz. 9 pochód protestacyjny nauczycieli ma wyruszyć z centrum Warszawy pod Sejm, a następnie MEN.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Proszę nie mylić lewicowości z karygodnym warcholstwem. Strajk nie może uderzać w osoby trzecie, więc jeśli specyfika danego stanowiska nie obędzie się bez takiego działania, musi być on wykluczony. Z tego powodu strajkować nie wolno pracownikom – nazwijmy to umownie – naturalnych monopoli publicznych. Szkoły jak najbardziej zaliczają się do nich, ponieważ nie są czymś, co można w każdej chwili zmienić. To nie jest np. handel czy produkcja dóbr konsumpcyjnych, gdzie istnieje duża konkurencja i oberwie tylko prywaciarz. Klasyfikacje i egzaminy pójdą gładko, ale jeśli nauczyciele postawią ultimatum w trakcie roku, to rodzice nie przeniosą dzieci masowo do nie-strajkujących szkół m.in. ze względu na odległość i/lub różnice programowe. Warto wreszcie dopilnować, by status funkcjonariusza publicznego wiązał się dla nauczycieli nie tylko z prawami, ale również obowiązkami.

    1. Każdy strajk uderza w osoby trzecie, bo każde odstępowanie od wykonywania pracy się z tym wiąże.

    2. Fauxpas: „Strajk nie może uderzać w osoby trzecie”
      To może niech pan teorię „strajku nieszkodzącego” z Korwinem szlifuje.
      Z kim dokładnie nauczyciele mają negocjować swoje stawki? Oczywiście istnieją wybory demokratyczne i w teorii można zmienić skład sejmu. Tylko, czy wrzucenie kartki raz na 4 lata ma być wystarczającym mechanizmem? Nawet jak założymy demokrację bezpośrednią, w modelu szwajcarskim, to ciągle ogół – lud, może być nieświadomy problemów danej grupy społecznej. Przede wszystkim to kompleksowość systemu, państwa, wymuszą opcję strajkową, jako mechanizm przedstawienia żądań danej grupy społecznej.

      „i oberwie tylko prywaciarz”
      Dlaczego ogół rozumiany jako lud, jako państwo nie miałby oberwać, jeśli ignorują potrzeby danej grupy społecznej? Na moje to dość podobna sytuacja jak z prywaciarzem.

      I oczywiście można się spierać, czy zagrożenie testów, matur, promocji to właściwa postawa. Może należało tylko zawiesić lekcje i odmówić opieki nad dziećmi / młodzieżą. Nie w tym rzecz, raczej w tym, czy urzędnicy / pracownicy państwowi mają prawo do strajku. Jestem za tym, że mają, zwłaszcza we współczesnej niedoskonałej demokracji – tej reprezentatywnej.

  2. W roku ubiegłym, Trybunał Konstytucyjny Niemiec, odrzucił skargę czterech nauczycieli i tym samym zdecydował, że niemieckich urzędników państwowych obowiązuje nadal zakaz strajkowania.
    „Urzędnicy państwowi walcząc o wyższe uposażenia czy lepsze warunki pracy zasadniczo nie mają prawa strajku” – brzmiało orzeczenie niemieckiego TK. W uzasadnieniu tej decyzji, przewodniczący Trybunału Andreas Vosskuhle wskazał m.in.: „prawo strajku dla urzędników wywołałoby reakcję łańcuchową, jeśli chodzi o status urzędnika oraz prowadziłoby do naruszenia fundamentalnych zasad bycia urzędnikiem państwowym”. Wskazano również, że „Urzędnicy, będąc w szczególnym stosunku lojalnościowym wobec państwa, powinni w każdym momencie, również w przypadkach kryzysowych, być do dyspozycji. W zamian za to mogą oni korzystać ze szczególnych przywilejów. Status urzędniczy przyznawany jest im na całe życie, posiadają oni prawo do odpowiedniego wynagrodzenia, a państwo na zakończenie kariery zawodowej zapewnia im emeryturę. Mogą też liczyć na pomoc wtedy, kiedy zapadną na jakąś chorobę. Przyznanie im prawa do strajku zrównałoby ich z innymi pracownikami”.
    Niemieccy sędziowie TK wskazali też, że znaczenie systemu oświaty dla państwa powoduje, że nie można znieść zakazu strajkowania dla nauczycieli. Podkreślili przy tym zgodność niemieckiego systemu prawnego w tym względzie z orzeczeniami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który mówi o obowiązującym urzędników państwowych, całkowitym zakazie strajkowania, przy dopuszczalności działalności związkowej .
    Niemiecki Związek Nauczycieli był usatysfakcjonowany orzeczeniem TK, ale jego działacze przypomnieli jednocześnie: „Nie chcemy prawa do strajku, ale większego prawa do konsultacji” .
    Za:dw.com

    1. „prawo strajku dla urzędników wywołałoby reakcję łańcuchową, jeśli chodzi o status urzędnika oraz prowadziłoby do naruszenia fundamentalnych zasad bycia urzędnikiem państwowym”

      Dokładnie tak. Specyfika pracy w budżetówce jest co do zasady odmienna od tej w sektorze przedsiębiorstw. Państwo i samorządy zapewniają wyjątkowo stabilne zatrudnienie (zwłaszcza niemal nietykalnym nauczycielom) i rządzą się swoimi prawami, więc w razie potrzeby nie zlecą danej pracy osobom/podmiotom z zewnątrz, ani też nie wyciągną tak łatwo konsekwencji. Polskę być może czekają zmiany na tym polu. Teraz pod koniec roku szkolnego jest już pozamiatane dla nauczycieli, ale rządzący pewnie wyciągną wnioski i zabezpieczą się przed ewentualnym cyrkiem na jesieni. W sumie w ten sposób można strajkować bez końca. Np. dajcie co roku ile sobie zaśpiewamy, bo nie będzie lekcji, a nowi chętni nie przyjdą przez zabetonowanie stanowisk kartą nauczyciela.

      PS: Niemiecki nauczyciel spędza przy tablicy średnio 26 h zegarowych w tygodniu, a polski ledwo 14. Ile więcej środków, nawet bez wzrostu łącznych wydatków, można by przeznaczyć na podwyżki dla najlepszych i doposażenie szkół, gdyby zwiększyć pensum i zwolnić słabych/zasiedziałych? Czy naprawdę jesteśmy prawie 2-krotnie bogatsi od Niemców, że zatrudniamy tak dużą armię nauczycieli?

    2. Hmmm…, „mnie się wydaaaje”, że we Wolsce nauczyciele nie są pracownikami państwowymi, a samorządowymi. To nie komuna, teraz światłe samorządy wszelkich szczebli w trosce o przyszłe pokolenia zatrudniają najlepszych fachowców i płacą im kolosalne pensje, by wiedza szła w lud pracujący miast i wsi. A potem państwo ma to w rzyci.

  3. OMKS się ośmieszył. Jeżeli jest strajk, to nie podejmuje się żadnych czynności związanych z wykonywaniem pracy. Uczestnictwo w radzie pedagogicznej jest łamaniem strajku.

    Strajk musi być jak najbardziej odczuwalny. Na tym polega, że się nie pracuje i ma to być odczuwalne, aby rząd podjął jakąś reakcję.

    1. Rozumiem, że kiedy zastrajkuje np. pogotowie, to per analogiam osoby w stanie zagrożenia życia mają się „walić” i umrzeć ku chwale roszczeń, bo strajk musi być odczuwalny. Cyrki z nauczycielami dowodzą, że KN to ogromny generator patologii, który powinien odejść do historii. W normalnej sytuacji rezygnacja z klasyfikowania poskutkowałaby natychmiastowym wypowiedzeniem z art. 52 kp.

    2. Jednak jest sytuacja nadzwyczajna i art 52 kp nie ma zastosowania.
      Przykład z pogotowiem jest nieadekwatny, ponieważ służby ratownicze maja ograniczone prawo do strajku, a niektóre wręcz zakaz akcji strajkowych (najpierw przeczytaj ustawę – a dopiero wówczas wypowiadaj się w autorytarny sposób, jak masz to w zwyczaju miłośniku mikiego).
      Wyjaśnienie zamieszania jest banalne. Nauczyciele z wiekszości placówek liczyli że uda się wszystko rozwiązać w ciągu góra tygodnia. W szkołach gdzie liczono się z długotrwałym protestem na dzień przed weekendem przeprowadzono klasyfikacje uczniów i rady pedagogiczne. Ci którzy uwierzyli w dobrą wolę rządu (a niestety naiwność jest przywarą tego zawodu) mają dziś zgryz.
      Jednak przy sprawnej organizacji wystarczy zebrać się w dniu 2 maja i wszystko można załatwić w ciągu 6-8 godzin!
      Przecież świadectwa nie są potrzebne – wydrukuje się je dopiero w lipcu. Ważna jest decyzja rady pedagogicznej o klasyfikacji. Przy naborze na studia – świadectwo maturalne!

    3. „miłośniku mikiego”

      Lol xD

      „art 52 kp nie ma zastosowania.”

      Klasyfikacja i matury nie należą przecież do codziennych obowiązków, więc można mówić o umyślnym działaniu na szkodę. Oczywiście rzecz w tym, że kn ma pierwszeństwo nad kp i niewiele można zrobić.

      „ponieważ służby ratownicze maja ograniczone prawo do strajku, a niektóre wręcz zakaz akcji strajkowych”

      Wiem, że nie jest adekwatny, ale co stoi na przeszkodzie do odebrania (wzorem RFN) prawa strajku nauczycielom? Nic. No, poza skandaliczną uległością partii rządzącej. Skoro m.in. pracownicy sądów nie mogą strajkować, a pomimo tego potrafią – kulturalnie – upominać się o swoje, to nauczyciele nie powinni być ponad nimi. Chociażby z uwagi na ścisły harmonogram roku szkolnego i reputację, która sięgnęła dna w obliczu całej szopki.

      „Ci którzy uwierzyli w dobrą wolę rządu (a niestety naiwność jest przywarą tego zawodu) mają dziś zgryz.”

      Wydaje mi się, że trzeźwo myśląca część strajkujących obudziła się w porę i zrozumiała, że jeśli nie dokona klasyfikacji, to rząd błyskawicznie zmieni ustawę (obligując do tego np. samego dyrektora) i doszczętnie ośmieszy ich w oczach społeczeństwa. To przykre dla strajkujących, ale narracja o byciu niezastąpionym legła w gruzach wyjątkowo szybko. Teraz będzie im dużo trudniej wywalczyć coś dla siebie – na własne życzenie.

      PS: Polska wydaje na edukację 5,2% PKB, czyli 0,3 pp. ponad średnią UE i więcej od bogatszych Niemiec i UK. To dość dofinansowany sektor, w przeciwieństwie np. do zdrowia i nauki, lecz ciąży na nim znaczny przerost zatrudnienia nauczycieli mających najmniejsze na świecie pensum. Tego strajkujący nie mówią, bo nie chcą żadnej selekcji w zawodzie. Ciepłe posadki mają być i już.

    4. Fauxpas:
      Jeżeli nie widzisz różnicy pomiędzy maturą a ratowaniem zdrowia i życia ludzkiego, to już Twój kłopot.

    5. Fauxpas: „co stoi na przeszkodzie do odebrania (wzorem RFN) prawa strajku nauczycielom?”

      Kolejna wyśmienita LEWICOWA propozycja Fauxpasa – ograniczajmy prawo do strajku! Aż Korwin byłby dumny!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Antyfaszyści pokazali się licznie w Warszawie: marsz lewicy

Zaskakująco dobrze w porównaniu z poprzednim rokiem pokazały się w stolicy 11 Listopada śr…