Blisko tysiąc pracowników szeroko rozumianej pomocy społecznej zgromadziło się dziś w południe przed budynkiem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. „Bądź odważna!” – skandowali pod adresem minister Rafalskiej, wzywając, by przestała zrzucać odpowiedzialność za placówki pomocy na samorządy.

„Pracujemy uczciwie – chcemy zarabiać godziwie”, „Stop wyzyskowi pracowników socjalnych”, „Ludziom pomagamy, sami biedę mamy”, „Pomoc społeczna to nie wolontariat” – takie hasła wypisali na sztandarach pracownice i pracownicy różnych instytucji pomocy społecznej. Obok widniały nazwy miejscowości, z których przyjechali – cały kraj, od Pomorza i Warmii po Podkarpacie i od Lubelszczyzny do zachodniej Polski.

Przemawiający na demonstracji przedstawiciele związków zawodowych – Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej, NSZZ „Solidarność” oraz Sierpnia ’80 – oraz pracownice i pracownicy wymienili bolączki, z jakimi zmagają się pracownicy opieki społecznej, asystenci rodziny, osoby zatrudnione w ośrodkach pomocy społecznej, pielęgniarki wykonujące swoją pracę w takich miejscach, osoby pracujące w ośrodkach dla młodzieży. Skarżyli się na zbyt niskie wynagrodzenie, które obecnie w Polsce wynosi przeciętnie 2635 zł brutto, czyli ok. 1900 na rękę. Wiele uczestniczek dzisiejszej demonstracji zarabia zresztą jeszcze mniej. Padały przykłady żenująco niskich dodatków za pracę w trudnych warunkach – 250 zł brutto za pracę w terenie, 15 zł za dyżury nocne…

Przypominano, że płace od lat stoją w miejscu, za to obowiązków tylko przybywa. Pracownicy socjalni wykonują obowiązki wynikające z ustawy o pomocy społecznej, ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, ponadto zajmują się wypłatami świadczeń alimentacyjnych i wychowawczych, odpowiadają za wykonywanie rządowych programów takich jak 500+ czy Czyste powietrze. O programach społecznych PiS padło zresztą z protestacyjnej sceny sporo ciepłych słów – pracownicy zaznaczali, że wielu rodzinom, którymi się opiekują, 500+ pomogło wyjść z biedy. Równocześnie okazało się bezcennym wsparciem także dla licznych rodzin samych pracownic socjalnych…

– Pani minister, niech będzie pani wreszcie odważna i zrówna pani wynagrodzenia pracowników pomocy społecznej z pracownikami urzędów gmin. To jest pani zadanie! – apelował wiceprzewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej Paweł Maczyński. Zgromadzeni piętnowali zwalanie przez minister odpowiedzialności za instytucje pomocy społecznej i płace ich załóg na samorządy. Przypominano, że to resort jest władny wypracować ogólnopolskie rozwiązania ustawowe, które zobowiążą lokalne władze do podwyższenia płac.

Wiele uczestniczek i uczestników protestu było autentycznie wzruszonych tym, że po wielu latach znoszenia wyzysku udało się zorganizować większą demonstrację. Przypominali, że kolejne protestujące i protestujący są poza Warszawą, pracując w czarnych strojach lub celowo biorąc dziś dzień wolny. Podkreślano: to nie jest ostatnia pikieta. Jeśli ministerstwo nadal nie podejmie dialogu, będzie obrażać pracowników pomocy społecznej i ignorować ich sytuację, nastąpią kolejne protesty.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kuc z Konfederacji przyznaje, że łamie prawo, chwali umowy śmieciowe i domaga się likwidacji Państwowej Inspekcji Pracy

Sławomir Mentzen jest żywym potwierdzeniem, że krzywda, jaką wyrządził w ubiegłej dekadzie…