Zakaz wjazdu do strefy objętej stanem wyjątkowym był niezgodny z konstytucją – orzekł Sąd Najwyższy. Orzeczenie zapadło w sprawie dziennikarzy ARTE i Agence France-Presse, którzy wcześniej zostali ukarani za wjazd do strefy. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył tamten wyrok do Sądu Najwyższego.

Ten wydał wyrok w sprawie dziennikarzy 18 stycznia. I orzekł, że niemal całkowity zakaz wjazdu do wyznaczonej strefy jest niekonstytucyjny i sprzeczny nawet z ustawą o stanie wyjątkowym. W związku z tym nie ma podstaw do karania dziennikarzy za to, że znaleźli się na ”zakazanym terenie”, co zresztą zrobili nieświadomie.

Sprawa dotyczy sytuacji z końca września, gdy kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej budził jeszcze bardzo żywe zainteresowanie wielu zagranicznych redakcji. Trójka dziennikarzy (jedna osoba z AFP i dwie z ARTE) kręciła materiał w okolicach Sokółki. Byli w kontakcie ze Strażą Graniczną, zmierzali do jej placówki w Szudziałowie. Wjechali do strefy, bo pomylili drogę. Napotkany patrol Straży Granicznej zrozumiał sytuację i po prostu kazał im zawrócić. Jednak kolejny napotkany patrol, tym razem policji, zabrał dziennikarzom sprzęt, zakuł w kajdanki. Potem policja wystąpiła o ukaranie całej trójki w trybie przyspieszonym, a sąd w Sokółce uznał ich za winnych popełnienia wykroczenia – przebywania wbrew zakazowi w miejscu ustalonym w ustawie. Sąd wymierzył dziennikarzom jedynie karę nagany.

Wyrok zaskarżył do Sądu Najwyższego RPO Marcin Wiącek, argumentując, że zakaz wjazdu do strefy jest niekonstytucyjny.

Niekonstytucyjny zakaz

Sąd Najwyższy podzielił tę argumentację. Ocenił, że w świetle aktów wyższego rzędu, tj. ustawy o stanie wyjątkowym, rozporządzenie rządu Morawieckiego nie mogło zawierać całkowitego zakazu wstępu na tereny przy granicy. Ustawa przewiduje, że można ustanowić zakaz przebywania lub opuszczania „w ustalonym czasie oznaczonych miejsc, obiektów i obszarów”. Według SN ustalonym czasem nie może być cała doba, a oznaczonymi miejscami – cały pas przygraniczny.

Sąd zaznaczył również, że ustawa o stanie wyjątkowym w żadnym wypadku nie pozwala ograniczać praw związanych z godnością człowieka czy humanitarnym traktowaniem. Rozporządzenie naruszyło je, bo zakazało organizacjom humanitarnym i wolontariuszom nieść pomocy migrantom w zamkniętej strefie.

– Sąd Najwyższy nie znajduje powodu, dla którego tak dotkliwe ograniczenie wolności – a pośrednio wpływające na możliwość skorzystania z szeregu innych praw i wolności – byłoby w tych okolicznościach uzasadnione. Samo przypuszczenie co do istnienia zagrożenia dla porządku publicznego wynikającego z obecności określonych osób na obszarze objętym stanem wyjątkowym nie może być równoznaczne z obiektywnym istnieniem przesłanek ograniczenia – napisano w uzasadnieniu wyroku.

Dziennikarze powinni tam być

SN uznał również, że zakaz wjazdu dziennikarzy do strefy złamał art. 54 konstytucji, w którym jest mowa o wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Dodatkowo prawo prasowe zakazuje utrudniania prasie zbierania materiałów krytycznych wobec władz, a opinia publiczna ma prawo być informowana.

Obecnie stan wyjątkowy na granicy już nie obowiązuje, bo nie mógł być przedłużany w nieskończoność. Zamiast niego wdrożono zakaz przebywania – na mocy rozporządzenia, czyli faktycznie nic się nie zmieniło.

Stan wyjątkowy na granicy polsko-białoruskiej zakończył się. Teraz panuje tam zakaz przebywania

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Agrounia rozczarowana opozycją, a szczególnie lewicą

Michał Kołodziejczak przez wielu był postrzegany jako czarny koń polskiej opozycji. Co dzi…