We Włoszech wybuchają jeden za drugim strajki i protesty związane z masowymi zwolnieniami.


22 lipca, ponad dwieście osób zatrudnionych przez Whirlpool protestowało w Rzymie przed siedzibą Ministerstwa Gospodarki i Rozwoju a w tym samym czasie we wszystkich włoskich placówkach koncernu trwał ośmiogodzinny strajk. Przedstawiciele włoskich związków zawodowych spotkali się z wiceministrami, nie otrzymali jednak deklaracji powstrzymania zwolnień. Usłyszeli jedynie obietnicę prac nad rozporządzeniem, które w przyszłości miałoby chronić pracowników firm międzynarodowych.

Cztery dni po proteście w Rzymie, w neapolitańskim porcie około stu pracowników fabryki blokowało wejścia na pokłady statków turystycznych, a przez ostatnie dni miały miejsce manifestacje na lotnisku Capodichino i blokada torów na głównej stacji kolejowej w Neapolu.

Bezowocne rozmowy

Negocjacje prowadzone przez związki zawodowe od 14 lipca, czyli od dnia ogłoszenia decyzji, nie pozostawiają pracownikom i ich rodzinom wiele nadziei. Wszystko wskazuje na to, że protesty będą się nasilać, o czym zresztą wspomniał zastępca sekretarza generalnego kampańskiego oddziału UILM (Unione Italiana Lavoratori Metalmeccanici), przekonując o determinacji i kreatywności protestujących.

Prócz UILM, związkami zawodowymi podejmującymi się negocjacji z przedstawicielami rządu i organizacji strajków są FIOM (Federazione Impiegati Operai Metallurgici) oraz FIM (Federazione Italiana Metalmeccanici). Wszystkie trzy związki zajmują się walką o prawa pracowników przemysłu metalurgicznego i nazwy wszystkich trzech widnieją na niebiesko-białych transparentach. Transparentach, które w ostatnich dniach widoczne były na okupowanych przez protestujących statkach, a nawet jednej z wież Castel Nuovo będącego wizytówką Neapolu. Hasłem strajku stały się wykrzykiwane przez zwolnionych pracowników słowa „Whirlpool Napoli non molla” – „Whirlpool w Neapolu nie odpuszcza”.

Ruszyły zwolnienia

W maju włoskie Ministerstwo Gospodarki i Rozwoju zakończyło „blokadę zwolnień”, ustanowioną przez rząd Contego na początku pandemii a przedłużoną przez Maria Draghiego w marcu 2021 roku. Już wtedy związki zawodowe ostrzegały przed epidemią wydalania pracowników. Premier pozostał jednak nieugięty, dość naiwnie uważając, że zniesienie obowiązku wpłat do Cassa Integrazione (instytucja wypłacająca świadczenia finansowe dla pracowników zawieszonych bądź pracujących w niepełnym wymiarze godzin) dla tych przedsiębiorstw, które powstrzymają się od zwolnień pracowników, będzie dla firm wystarczającą motywacją.

Wbrew prognozom Draghiego, fala cięć kadrowych dotknęła robotników zarówno w filiach przedsiębiorstw zagranicznych, takich jak Whirlpool czy Henkel, jak i w placówkach firm włoskich. 9 lipca międzynarodowa firma GKN Driveline, w związku z nagłą decyzją o zamknięciu oddziału we florenckiej prowincji Campi Bisenzio, drogą mailową poinformowała 422 pracowników o utracie zatrudnienia. Od pierwszych dni zniesienia zwolnień blokady włoskie związki zawodowe mają ręce pełne roboty.

Teraz związkowcy ze zdwojoną siłą domagają się od rządu przedłużenia blokady, a od koncernu Whirlpool – przywrócenia robotników na stanowiska. Cofnięcie decyzji możliwe jest przez 75 dni od jej wydania. Po upłynięciu tego czasu pracownikom zostaną wręczone wypowiedzenia umów o pracę.

Warto dodać, że Whirlpoolowi zarzuca się również pochłonięcie mniejszych włoskich firm produkujących sprzęt AGD i późniejsze dezinwestycje. Pokłosiem tych działań były redukcje etatów.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Skandal wokół traktowania imigrantów w USA: masowe stosowanie push-backów

Zdjęcia amerykańskiej straży granicznej w kowbojskich kapeluszach i na koniach, chwytające…