Share Button

Konsumpcja wyrobów mięsnych wzrasta, a wraz z nią emisja gazów cieplarnianych. Eksperci są zgodni – trzeba zmniejszyć produkcje i spożycie.  Rozwiązaniem mają cym zredukować postępujące zmiany klimatyczne i poprawiającym zdrowie chorującego na nowotwory, otyłość i cukrzycę społeczeństwa, ma być opodatkowanie.

raportu przygotowanego przez Farm Animal Investment Risk and Return (Fairr) – grupy inwestorów agronomicznych, którzy obracają majątkiem rolniczym o wartości 4 trylionów dolarów amerykańskich wysuwają się niepokojące wnioski. Już teraz hodowla zwierząt na mięso i nabiał odpowiada za 15% emisji wszystkich gazów cieplarnianych na świecie Wzrasta również konsumpcja wyrobów zwierzęcych. Naukowcy alarmują, że wycinanie lasów równikowych nie tylko wpływa dewastująco na czynniki łagodzące klimat, ale również przyczynia się emisji CO2.  W miejsce „zielonych płuc Ziemi” powstają nowe pastwiska dla bydła. Co minutę wycinana jest powierzchnia lasu równikowego, dopowiadająca 50 boiskom piłkarskim.

Liczba zwierząt wykorzystywanych do hodowli musi zostać zmniejszona / pixabay.com

Autorzy opracowania wskazują, że społeczeństwa państwa rozwiniętych spożywają za dużo mięsa, co przekłada się na zwiększoną liczbę zachorowań na nowotwory, ale również do otyłości i cukrzycy. Problemem są również epidemie grypy wśród zwierząt hodowlanych. Największą bolączką jest jednak ilości wytwarzanych przez nie nieczystości. W samych Stanach Zjednoczonych, bydło wytwarza 40 ton odchodów na sekundę. Wszystko to oczywiście trafia do wód gruntowych, masowo zanieczyszczając ekosystem.

 Co zatem proponują badacze z Fairr? Najważniejszym rozwiązaniem jest tzw. Sin tax (dosł. podatek od grzechu), którego celem ma być zachęcenie ludzi do przerzucenia się na żywność pochodzenia roślinnego.  Produkty mięsne miałyby być obłożone akcyzą na podobnym poziomie co papierosy czy alkohol, co ma dawać konsumentom do zrozumienia, że ich wybór jest zły – zarówno dla nich samych, jak i środowiska.

Jeremy Coller, założyciel i CIO Fairr przekonuje że „dalekosiężni inwestorzy rolniczy, już dziś powinni brać pod uwagę podatek mięsny (…) jeśli ustawodawcy chcą mieć pieniądze na leczenie skutków otyłości, raka, cukrzycy czy nawet epidemii gryp wśród zwierząt hodowlanych, muszą poważnie zacząć myśleć o nakładaniu podatków na mięso”.

Maria Lettini – dyrektorka Fairr, dodaje z kolei, że „jeśli paryskie układy klimatyczne wejdą w życie, rządy państwowe już wkrótce zaczną wpływać fiskalnie na negatywne skutki hodowli zwierząt. Realnie możemy spodziewać się takich podatków za 5-10 lat”.

Co będziemy jeść zatem w przyszłości? Wiele wskazuje na to, że nadchodzi czas „mięsa roślinnego” – „Jeśli zaczniemy zastępować białko zwierzęce na białko pochodzenia roślinnego – o tym samym wyglądzie, smaku i fakturze, co prawdziwe mięso – wtedy dopiero zaczniemy zmieniać świat” – prognozuje Lettini.

Share Button

Na podobny temat

2 komentarze

  1. Piger Henricus napisał:

    Czyli mięsko tylko dla bogaczy – brawo pożyteczni lewicowi durnie !

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*