Historia z neoliberalnej Polski: Stanisław Mazur jest osobą niepełnosprawną. Jego noga została amputowana. Porusza się na wózku inwalidzkim. Oprócz braku kończyny, doskwiera mu również brak środków do życia, gdyż bezduszni urzędnicy odebrali mu rentę.

wikipedia commons
wikipedia commons

Sprawę opisał dziennik „Polska The Times”. 61-letni mieszkaniec województwa podkarpackiego walczy o przywrócenie mu 529 zł renty. Urzędnicy uważają, że dochód na osobę w jego gospodarstwie domowym jest zbyt wysoki. Sęk w tym, że gospodarstwo wcale nie jest „jego”. – Ponad rok temu, na początku września, ostatni raz wziąłem 529 złotych renty socjalnej. Zaraz potem odmówili mi prawa do niej. Dlaczego? Bo w domu mojej znajomej, u której obecnie przebywam, został przekroczony dochód na jednego członka rodziny. A przecież ja nie jestem w tej rodzinie. Jestem tutaj obcy. Ja tutaj tylko wynajmuję kąt, bo nie mam się gdzie podziać – tłumaczy poszkodowany.

Mężczyzna mieszkał wcześniej w starym domu we wsi Gać w powiecie przeworskim. Nie był jednak w stanie utrzymać tak dużej powierzchni mieszkalnej. Przeniósł się do domu opieki społecznej – na krótko, gdyż tamtejsze standardy nie spełniły jego oczekiwań. Od września 2014 mieszka w miejscowości Narol, w domu poznanej w DPS znajomej. Urzędnicy zareagowali błyskawicznie. Stanisław Mazur został pozbawiony przysługującego mu świadczenia. Powód? Jego obecne „centrum życiowe” znajduje się w gospodarstwie domowym, którego członkowie osiągają dochody przewyższające próg, który uprawnia do renty. 61-latek nie czuję się jednak częścią tego gospodarstwa. Jak twierdzi –wynajmuje bowiem tylko mały pokój i nie korzysta z zasobów innych domowników.

– Nie mogę zrozumieć, dlaczego jestem zaliczany do tej rodziny. Przecież ja nie jestem z nimi spokrewniony. Tylko wynajmuję ten kąt, bo nie mam się gdzie podziać – irytuje się niedoszły rencista. Indagowana przez dziennikarzy „Polska The Times” Monika Rybka, kierowniczka Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Narolu, nabrała wody w usta – Obowiązuje nas tajemnica – tłumaczyła. Dopytywana o sytuację życiową pana Stanisława, ograniczyła się do lakonicznego zapewnienia, że jej podwładni ponownie przyjrzą się sprawie.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kilkuset górników protestuje pod ziemią. Chcą sprawiedliwej transformacji dla Śląska i Zagłębia

Już 400 górników bierze udział w podziemnym proteście przeciwko zamykaniu kopalń. Górnicy …