Ponad jedna czwarta Polaków i Polek jest zatrudniona na umowach śmieciowych. Taki odsetek lokuje Polskę na drugim miejscu w niechlubnym zestawieniu państw, których rynki pracy są w największym stopniu przeżarte zjawiskami patologicznymi.

Demonstracja przeciwko niestabilnym formom zatrudnienia zorganizowana przez Inicjatywę Pracowniczą w 2015 roku /fot. Piotr Nowak

Skalę niepokojącego zjawiska potwierdziły najnowsze dane Eurostatu. Obecnie w naszym kraju na śmieciówkach pracuje aż 3,4 mln osób, czyli 26,1 proc. pracowników. W Unii Europejskiej większy problem z niestabilnością zatrudnienia ma tylko Hiszpania, gdzie po kryzysie ekonomicznym z lat 2008-2013 wprowadzono nowe formy umów oraz nadano kapitalistom większe możliwości jeśli chodzi o zwalnianie pracowników oraz zatrudnianie ich w niepełnym wymiarze godzinowym. Kraj ten wyprzedza nas tylko nieznacznie – na śmieciówkach zatrudnionych jest tam 26,8 proc. pracowników. Poza wspólnotą – oazą śmiećpracy okazuje się Czarnogóra, gdzie niestabilność zatrudnienia dotyczy aż 30,5 proc. osób na rynku pracy. W przypadku tego kraju nastąpił gwałtowny wzrost w ciągu ostatnich pięciu lat. Od 2012 roku odsetek wzrósł o prawie 10 pkt proc.

Walka ze śmieciówkami była jednym z ważniejszych ogniw programu gospodarczego Prawa i Sprawiedliwości przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi. Zmiany w dobrym kierunku obiecywał również kandydat na prezydenta Andrzej Duda. PiS wprowadził pewne zmiany. Od 2016 roku od 2016 roku kapitaliści zatrudniający na umowach zlecenie są zobligowani do odprowadzania składki na ubezpieczenie społeczne. Takie rozwiązanie miały sprawić, że stosowanie śmieciówek stanie się mniej opłacalne. Czy tak się stało? W niewielkim stopniu.  Odsetek patologicznych umów obniżył się z 28,0 do 26,1 proc.

Warto zauważyć, że zestawienie nie uwzględnia w ogóle przedsiębiorstw zatrudniających mniej niż 10 osób. Tymczasem według danych Państwowej Inspekcji Pracy w takich firmach warunki pracy są zwykle najgorsze,  a prawa pracownicze najczęściej łamane. Eurostat podaje, że w zbadanych podmiotach niestabilne formy zatrudnienia pojawiają się najczęściej w firmach zatrudniających od 10 do 49 pracowników. Jeśli chodzi o sektory, w branży kulturalnej, rozrywkowej i rekreacyjnej aż 37,2 proc. wypłat to umowy zlecenie i umowy o dzieło, przy czym w mniejszych firmach ten odsetek wynosi aż 57,8 proc. Innym patologicznym obszarem są usługi administracyjne i wspierające dla biznesu, do których zaliczają się m.in. firmy porządkowe i ochroniarskie. Tam aż 25,6 proc. wypłat jest realizowanych w oparciu o umowy zlecenia i o dzieło. W małych firmach  z tej branży – aż 40,1 proc.

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Strajk nauczycieli w Iraku: społeczny bunt nie słabnie

Mimo uroczystej decyzji rządu, że w imię spójności państwa ma zamiar doprowadzić do zakońc…