Share Button

W siódmą rocznicę lotniczego wypadku, zaledwie kilka dni po komunikacie, że winni katastrofy smoleńskiej są wyłącznie rosyjscy kontrolerzy, przewodniczący powołanej przez MON podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej, Wacław Berczyński zakomunikował beztrosko, że „samolot rozpadł się w powietrzu.”

https://www.flickr.com/photos/drabikpany/

Macierewiczowski ekspert oznajmił, że te, dość sensacyjne ustalenia, wywiódł na podstawie nagrań rozmów pilotów z wieżą, a także z faktu, że szczątki maszyny znajdowano kilkadziesiąt metrów przed brzozą. Drzewo, jak mówił Barczyński, nie miało żadnego wpływu na katastrofę. Potem wprawdzie sobie zaprzeczył zapowiadając, że jego podkomisja pokaże m.in., że eksperymenty, które zostały wykonane, pokazujące, że tezy komisji MAK-u i Millera nie były prawdziwe”, a także udowodni „złe sprowadzanie samolotu Tu-154, w odróżnieniu od Iła, który miał lądować wcześniej i nie wylądował” oraz „błędy, czy więcej niż błędy kontrolerów rosyjskich”.

Nie zostało wprawdzie wyjaśnione, w jaki sposób praca kontrolerów rosyjskich miała wpływ na rozpad samolotów, ale być może to tylko chwilowa, nomen omen, zasłona dymna, przed końcowymi wnioskami podkomisji dr. Berczyńskiego. W każdym razie niech nikt nie oczekuje, że w najbliższym czasie skończy się ten upiorny taniec nad ofiarami katastrofy smoleńskiej”. Jedyne, co może nas czekać to przepychanie się teorii odkrytych przez prokuraturę, podkomisji smoleńskiej i innych gremiów, które na katastrofie chcą zbić swój kapitał polityczny.

Share Button

2 komentarze

  1. sru napisał:

    jestem przekonany że pokurcza zabił drugi pokurcz by zająć jego stołek. co też ma dzisiaj miejsce a winę rzucił na sprawdzonego wroga – Ruskich

  2. Nikt napisał:

    Kacza szajba

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*