Związkowcy wyrazili się bardzo jasno. Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia związany z opozycyjną prawicą, ma zmniejszyć kwotę przeznaczoną na wypłatę nagród dla szefostwa urzędu miasta. W minionym roku jego zastępcy otrzymali bonusy od 53 do 61 tys. zł.

Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia; źródło: Wikimedia Commons

O sprawie pierwszy raz napisała wczoraj (9 grudnia) Gazeta Wrocławska. Spór zbiorowy zainicjował Związek Zawodowy Pracowników Urzędu Miejskiego Wrocławia. Związkowcy domagają się od prezydenta Sutryka ograniczenia nagród dla kierownictwa urzędu argumentując, iż wysokość nagród przekłada się na sytuację finansową pracowników – nagrody są wypłacane z tego samego budżetu co pensje.

„Prezydent Sutryk długo nie chciał ujawnić wypłaconych kwot. Nakazał mu to dopiero sąd. Wtedy okazało się, że byłym już wiceprezydentom wypłacono od 53 do 61 tys. zł” – czytamy m. in. w Gazecie Wrocławskiej. Opublikowana została również lista tamtejszych urzędników którzy w 2018 r. dostali ponad 20 tys. zł nagrody. Zestawienie otwierają byli wiceprezydenci Wrocławia. Według tej listy najwięcej, ponad 60 tys. zł nagrody, otrzymał w 2018 r. Wojciech Adamski. Ponad 50 tys. otrzymali Maciej Bluj oraz Adam Grehl. Sam Jacek Sutryk, jako dyrektor departamentu, zainkasował 25 tys.

„Najniższe wynagrodzenie starszego specjalisty w Urzędzie Miejskim Wrocławia to zaledwie 3120 zł brutto (na rękę niewiele ponad 2 000 zł). Tylko w 2018 r. nagrody dla kierownictwa Urzędu Miejskiego Wrocławia wyniosły 35-70 tys. Gdy rząd sobie wypłacił takie nagrody, społeczeństwo było oburzone, choć sprawa dotyczyła najwyższych urzędników. Ministrowie pod wpływem opinii publicznej swoje nagrody zwrócili. Czy kierownictwo urzędu również zwróci swoje nagrody?” – Gazeta Wrocławska cytuje anonimowego związkowca.

Związkowcy wysunęli też szereg postulatów, które mają położyć kres patologii wysokich nagród we wrocławskim urzędzie miejskim. Chodzi m. in. o ograniczenie rocznej kwoty wypłacanej jako bonus wiceprezydentom do 13 tys. zł, w wypadku skarbnika i sekretarza do 12 tys., dyrektora departamentu i jego zastępcy 11 tys., dyrektora biura lub zastępcy 10 tys. i w końcu kierownika działu 9 tys.

Sutryk, jak przystało na prominenta prawicy – kategorycznie odrzuca żądania strony społecznej. Podobno do sporu zbiorowego ma włączyć się mediator.

Sytuacja jest skandaliczna. Warto jednak zwrócić uwagę, iż obłędnie wysokie nagrody we wrocławskim ratuszu to nie nowość. Latem zeszłego roku kwestia ta także była jednym z tematów nr jeden w mediach.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Rynek pracy w Polsce: nadciąga katastrofa

Wyciekły dane o przewidywanych przez rząd rozmiarach kryzysu gospodarczego i społecznego w…