Zniesławianie, wyśmiewanie, publiczne krytykowanie wyglądu, obraźliwe żarty, groźby, zastraszanie, poniżanie – takich praktyk doświadczali pracownicy urzędu miejskiego i jednostek podległych w Złotoryi. Proceder wyszedł na jaw, kiedy burmistrz Robert Pawłowski przeprowadził wśród nich anonimowe ankiety.

pixabay.com
pixabay.com

Skargi na temat złych warunków pracy i mobbingu dochodziły do burmistrza od kilku miesięcy. W tym celu poprosił ich o wypełnienie kwestionariuszy. Okazało się, ze skala patologii jest porażająca. Pytania w ankietach dotyczyły atmosfery w miejscu pracy. Znaczna część zatrudnionych oceniła ją negatywnie.

– Ankietę przeprowadzono we wszystkich jednostkach podległych i nadzorowanych przez Urząd Miejski w Złotoryi oraz w samym urzędzie. Na wypełnienie ankiety pracownicy dostali kilka dni, a w trakcie ich zbierania zwracano uwagę, by żaden z pracowników nie został pominięty. Łącznie zebrano prawie pół tysiąca ankiet – tłumaczą przedstawiciele złotoryjskiego magistratu.

Ankiety wypełnili pracownicy Urzędu Miejskiego, miejskiej biblioteki, Złotoryjskiego Ośrodka Kultury i Rekreacji, żłobków, przedszkoli, szkół podstawowych, gimnazjów, Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, przychodni rejonowej i Rejonowego Przedsiębiorstwa Komunalnego.

– Składała się z 27 pytań, które dotyczył konkretnych zachowań. Pracownicy wskazywali, czy takie zachowania występują, a jeśli tak, to jak często i kto jest ich sprawcą. Odpowiadali oni na pytania zadane w ankiecie, nie będąc wcześniej informowani, na czym polega zjawisko mobbingu i jaka jest w ogóle definicja tego pojęcia. Zabieg ten był celowy, bowiem zależało nam, aby wypowiedzi w ankietach były szczere i bezpośrednie, i aby respondenci nie dokonywali oceny, co jest mobbingiem, a co nie – wyjaśniają przedstawiciele złotoryjskiego ratusza.

Miejsca pracy, w których wykryto mobbing, zostaną poddane stałemu monitoringowi, który ma zapobiec występowaniu takiego zjawiska w przyszłości. Nastąpi również szczegółowa weryfikacja informacji zawartych w ankietach i na tej podstawie mają nastąpić zmiany kadrowe. – W kilku jednostkach pomogła zwykła rozmowa z kierownikami. Wychodziliśmy z założenia, że czasem zdarza się tak, że szef po prostu popełnia zwykły ludzki błąd i nie jest tego świadomy, a pracownicy nie mają dość odwagi, by zwrócić mu na to uwagę. Po rozmowie sytuacja uległa zmianie, pracownicy są zadowoleni, a sama atmosfera sprzyja dobrej pracy. Mimo wszystko jednostki te są objęte szczególnym nadzorem, abyśmy mieli pewność, że ta dobra sytuacja nie ulegnie z powrotem pogorszeniu. W jednym przypadku stosunki między kierownictwem i pracownikami były złe, a kierownik jednostki, mimo ciężkich wysiłków urzędu miejskiej, nie chciał zauważyć jakichkolwiek nieprawidłowości w swoim zachowaniu. Osoba ta obecnie już nie pracuje – relacjonuje ratusz.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Majątki najbogatszych Niemców przekroczyły bilion euro. W TOP 10 czterech potomków przyjaciół Hitlera

Ranking opublikowany przez niemiecką gazetę „Welt am Sonntag” jest potwarzą dl…