Share Button

„Przełom w historii walk pracowniczych” – tak brytyjskie lewicowe media określiły zapowiedziany na 4 września protest strajkowy w znanej sieci fast foodowej. Pracownicy zamierzają w ten sposób dać do zrozumienia, że płace na obecnym poziomie są zdecydowanie za niskie.

Po raz pierwszy od 43 lat związki zawodowe działające w ramach brytyjskiego McDonalds zadecydowały o zakończeniu negocjacji z przedstawicielami spółki i zaostrzeniu formy protestu. Strajk odbędzie się wprawdzie tylko w dwóch restauracjach – w Cambridge i Crayford, jednak działacze radykalnej lewicy zaznaczają, że jest to wydarzenia ważne z uwagi na odrzucenie konsensualnego modelu relacji pomiędzy kapitalistą, a pracownikami – dotąd funkcjonującego bez zakłóceń i pacyfikującego skutecznie roszczenia pracownicze.

Jakie są postulaty strajkujących? Ich celem jest zmuszenie sieci do podwyższenia stawek godzinowych. Obecnie pracownicy zarabiają 7,5 funta (ok. 35 zł), co stanowi równowartość brytyjskiej płacy minimalnej. Związkowcy wskazują, że sieć wykorzystuje atomizację i niską siłę przetargową zatrudnionych na rynku pracy do intensyfikacji wyzysku. Przedstawiciele strony pracowniczej żądają podwyżki stawek do 10 funtów (ok. 47 zł) za godzinę pracy. Kolejne postulaty to zapewnienie stabilnych form zatrudnienia, zaprzestanie działań represyjnych wobec członków związków zawodowych i uznanie powstałych niedawno organizacji pracowniczych.

Szczególne znaczenie ma data strajku. Tego samego dnia w Stanach Zjednoczonych, gdzie siedzibę ma koncern McDonalds obchodzone jest Święto Pracy. Pracownicy amerykańskich placówek zapowiedzieli już przeprowadzenie symbolicznych akcji solidarnościowych z walczącymi kolegami i koleżankami z Wielkiej Brytanii. Wyrazy wsparcia spływają również z Nowej Zelandii i Hiszpanii. Pod barami w Auckland i Madrycie odbywają się od wczoraj pikiety.

 

 

 

Share Button

Na podobny temat

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*