Share Button

Słynny reżyser, który zrobił karierę dzięki PRL, a później był animatorem IPN-owskiej polityki historycznej jako twórca rozmaitych antykomunistycznych wideo-paszkwili dziś zmienia front. Andrzej Wajda krytykuje zagranicą PiS za działania i idee, którym całkiem do niedawna ostentacyjnie hołdował.

„Nie o taką Polskę walczyliśmy” głosi tytuł wywiadu z polskim reżyserem opublikowanym w niemieckim dzienniku „Die Welt”. Oczywiście, najważniejszym problemem, który wzbudza górnolotnie wyrażane oburzenie Wajdy to krypotkomunizm Prawa i Sprawiedliwości.

– Wiele z tego, co się obecnie dzieje, widzieliśmy już przed 1989 rokiem. Jedna partia wyznacza konkretnych ludzi na konkretne stanowiska. To, czy dana osoba posiada kwalifikacje, nie ma znaczenia (…) Chodzi o to aby podporządkować cały kraj jednej konkretnej partii politycznej – stwierdza m.in.

Tego rodzaju banalne dykteryjki i fałszywy kontekst oraz intepretacja, to najważniejsza treść wywiadu. Ornamentykę zaś stanowią westchnienia o odradzającym się faszyzmie oraz ochy i achy pod adresem „minionego ćwierćwiecza”, które Wajda uważał za dostateczny okres do „umocnienia ładu liberalno-demokratycznego”, ale się pomylił. Swoimi pomyłkami Wajda nie jest jednakowoż ani trochę rozczarowany. Pretensje ma, zgodnie z nową KOD-owską narracją, wyłącznie do Kaczyńskiego. Zgodnie z nią Wajda broni też pokalanego przez IPN honoru Wałęsy, jak również swoje obawy o wzbierającą dyktaturę przenisi na szołbiznes i popkulturkę. W odpowiedzi na pytanie dziennikarzy, czy obawia się cenzury, w zawoalowany sposób odpowiada, że owszem tak, lecz natychmiast asekuracyjnie dodaje, że „nie zawsze najgorsze obawy muszą się sprawdzać”. Dostaje się też od Wajdy tzw. narodowi polskiemu, który „daje się omamić obietnicom rządzących”.

[alert type=”success” title=”Komentarz: „]Jest w polskiej przestrzeni publicznej co najmniej kilkanaście osób, które powinny raz na zawsze zamilknąć. Andrzej Wajda jest jednym z nich. Każde kolejne jego wystąpienie to pal sześć, że kompromitacja, ale też ewidentna obraza inteligencji i poczucia estetyki. Indywiduum to zasługuje również na najwyższą antypatię z powodu swojego relatywistycznego, rzec można ekstremizmu. Oto człowiek, którego moralność pozwalała mu kiedyś być PRL-owską maskotką, której władza zezwoliła na soft-opozycjonizm, spijać transformacyjne konfitury na zoologicznie antykomunistycznym agit-propie i rusofobicznym obłędzie (vide: „Katyń”), a teraz obrócić się przeciw najzajadlejszym wszak antykomuniustom i dołączyć do nowego euro-komsomołu Tuska, Merkelk i KOD-u, maszerując w ich szeregi wprost ze szpalt niemieckiej prasy. Dostojeństwo etyczne takiego diapazonu zasługuje na wyróżnienie. Być może Leszek Balcerowicz znajdzie Wajdzie jakąś fuchę w ukraińskim resorcie kultury?

Bojan Stanisławski[/alert]

Share Button

Na podobny temat

Skomentuj artykuł w sieciach społecznościowych lub bezopśrednio na stronach portalu.

9 komentarzy

  1. sru napisał:

    to nie jest żaden reżyser tylko dokumentalista robiący filmy dokumentalne pod dyktando usraela

  2. Anna napisał:

    Park Jurajski znów w natarciu? Chyba im „komuna” zapewniła nazbyt dobrą opiekę, bo wigoru mają ci starcy, że tylko pozazdrościć.
    Co do meritum, sama już jestem niemłoda, ale wydaje mi się, że w zachowaniach niektórych znanych i zasłużonych osób odbija się żal za przemijaniem. Oni tak rozpaczliwie pożądają bycia wciąż w centrum uwagi, że staje się to niekiedy żałosne. Na ten temat powinni wypowiedzieć się psychiatrzy lub geriatrzy.

  3. Ludwik Janowiak napisał:

    Wajda swego czasu w GazWybie (!) powiedział to:

    „Jakkolwiek by patrzeć – rząd w Londynie zniszczył Warszawę, a rząd w Lublinie ją odbudował”

    To, że teraz jako członek tzw. elity szczeka na PIS i przy okazji używa do tego PRL (w którym współtworzył tzw. szkołę polską) to taki tylko urok naszych polskich elit. Nie podniecajcie się tow. Bojan. Bo jeszcze wam żyłka pęknie. Po prostu one wszystkie używają PRL jako najgorszego epitetu. Biedne elity nie wiedzą, że wyzywanie PIS od bolszewików, komunistów i sierot po PRL nie działa. To działało tylko na SLD.

    • Lej napisał:

      Jakby nie patrzeć to rzeczywiście rząd w Londynie zniszczył Warszawę a rząd w Lublinie a właściwie już w zrujnowanej Warszawie ją odbudował.

  4. lubat napisał:

    Popieram autora! Dla mnie ludzie pokroju Wajdy – niezależnie od ich talentów – są cynikami, z którymi mi nie po drodze. W czasie komuny był nie tylko pieszczochem władz, ale decydował o losach wielu ludzi w swojej branży. W miarę słabnięcia systemu, ciągle trwał przy nim, biorąc kasę. Kiedy system zdechł, Wajdelota zaczął na niego pluć. Nie on jedyny, ale to nie umniejsza mojego zniesmaczenia.

  5. Lej napisał:

    A Redaktor nie był ostatnio w lesie? Kleszcz nie ugryzł?

  6. Juzwa napisał:

    To chyba najbardziej żenujący tekst jaki miałem możliwośc przeczytac na tym portalu, a zaglądam tu regularnie od samego początku. Abstrahując od ocen twórczości i postaw Wajdy w ostatnim 25-leciu, nazywanie tej, jak by nie patrzec, wybitnie zasłużonej dla polskiej kultury, postaci, mianem „indywiduum zasługującego na najwyższą antypatię” świadczy przede wszystkim o poziomie intelektualnym i moralnym autora tekstu. W dzisiejszej Polsce jest z cała pewnością całe mnóstwo osób, które, delikatnie mówiąc, nie zasłużyły sobie na jakikolwiek szacunek, ale nie jestem w stanie zrozumiec skąd aż tyle nienawiści i pogardy wobec tego 90-letniego starca, który zresztą ostatni naprawdę dobry film nakręcił około 40 lat temu. „Katyń” nie był szczególnie udanym dziełem, ale nie dopatrzyłem się tam nigdzie „zoologicznego antykomunizmu” i „rusofobicznego obłędu”. Dla porządku przypomnę, że film opowiada o autentycznej, bezsensownej zbrodni stalinowskiego reżimu, której zresztą ofiarą padł ojciec Wajdy, więc nic dziwnego że zdecydował się nakręcic o tym film. Co do koncesjonowanego „soft-opozycjonizmu”, Wajda zdobył taką pozycję w międzynarodowym światku filmowym, że władzom bardziej opłacało się przymknąc oko na jego niektóre dzieła (przede wszystkim chodzi o Człowieka z marmuru i żelaza), niż wytaczac przeciwko niemu ciężkie działa. Reszty bzdur nie chce mi się nawet komentowac.

    • Jacek napisał:

      Katyń nie był aż takim obłędem i bezsensem, był socjotechniką, podobnie jak masowe naloty na 3 Rzeszę pod koniec wojny (całkowicie nieuzasadnione militarnie), jak Hiroszima i Nagasaki (stanowiąca przesłanie dla ZSRR, a nie instrument militarnego nacisku na Japonię). W Ostaszkowie na przykład zgromadzono policjantów i KOPowców, którzy przed wrześniem 1939 strzelali do robotników i chłopów, prześladowali komunistów, a ci, którzy pozostali na wolności pod okupacją hitlerowską włączyli się w poszukiwanie Żydów, ale także żołnierzy podziemia. Decyzja Stalina była więc dość racjonalna w danym momencie, i nie odbiegała za bardzo od tego, co wyczyniali zachodni alianci. Liczba ofiar Katynia (i innych miejsc stalinowskich) jest mniejsza niż tylko jednego nalotu dywanowego na Tokio (ok. 104.000, 9 marca 1945). A pan Wajda… No cóż. Nie rozumiem jak osoba, która reżyserowała „Ziemię obiecaną”, mogła reżyserować „Katyń” czy „Pana Tadeusza”. Jest to dla mnie niepojęte. Ale może jestem za bardzo prostolinijny.

  7. I wykazałeś całkowitą miałkość swojego umysłu Bojan

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*