235 tysięcy złotych – tyle łącznie wynoszą zaległe pensje pracowników ochrony i portierek zatrudnionych na zlecenie Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych w Poznaniu. Nikt nie poczuwa się do ich zapłacenia.

ZKZL umywa ręce

Sprawa nie jest nowa. „Od blisko trzech lat portierki i portierzy strzegący miejskich budynków zarządzanych przez Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych nie otrzymali swoich wynagrodzeń. Potwierdziły to prawomocne wyroki sądów pracy. Niestety komornicy nie mają z czego ściągać zaległego wynagrodzenia. Firma, która wygrała przetarg, okazała się nieuczciwa. Umowy z pracownicami i pracownikami podpisywano na tzw. słupy – obywateli Ukrainy, Białorusi i Wietnamu. Publiczne pieniądze zamiast do pracowników, trafiły do kieszeni osób, które wyłonił ZKZL.”- opisują działacze OPZZ IP, zachęcając do udziału w manifestacji wspierającej pracowników i pracownice. Kwota zadłużenia to już ponad 200 tys. zł.

https://www.facebook.com/events/880601415863000/?acontext=%7B%22event_action_history%22%3A[%7B%22mechanism%22%3A%22your_upcoming_events_unit%22%2C%22surface%22%3A%22bookmark%22%7D]%2C%22ref_notif_type%22%3Anull%7D

Outsourcing po najmniejszej linii oporu

ZKZL (Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych) idąc po najmniejszej linii oporu, zalecił firmom zewnętrznym zatrudnienie portierów i portierek do opieki nad miejskimi budynkami. Niestety wybrał nieuczciwe firmy. Kryterium wyboru jak zwykle była cena – im taniej, tym lepiej. Zatrudnione osoby to głównie ludzie starsi i schorowani, z łatwością więc można im było płacić najmniejsze stawki, wiedząc, że nie zawalczą o swoje prawa.

Inicjatywa Pracownicza poinformowała, że w trakcie toczenia się postępowania już dwie osoby zmarły, a kilku grozi eksmisja z powodu zadłużenia.

PPS i Inicjatywa pracownicza walczą o zwrot zaległych pensji

Na dramatyczną sytuację okradanych portierek i portierów zwrócił też uwagę poznański PPS, który złożył oficjalny apel do ZKZL, w sprawie jak najszybszego wyjaśnienia sytuacji i uregulowania zaległych pensji. Bez skutku. Nikt z ZKZL nie odpowiedział na pismo. Był to już kolejny apel lewicowych działaczy, i kolejna manifestacja. Pierwsza z nich została zupełnie zignorowana przez Tomasz Lewandowskiego, obecnego prezesa ZKZL.

Lewandowski jest związany z poznańską Lewicą. Wcześniej pełnił funkcję wiceprezydenta Poznania, radnego z ramienia SLD, w czerwcu ogłosił, że zamierza dołączyć do Nowej Lewicy.

PPS zwraca uwagę na rozdźwięk między lewicowymi ideami a działaniem na szkodę pracowników w wydaniu władz ZKZL:  Tomasz Lewandowski stwierdza, że żądania pracowników są karykaturalne. Ten sam Tomasz Lewandowski, który w czerwcu postanowił dołączyć do Nowej Lewicy. Czym jest lewicowa wrażliwość według Tomasza Lewandowskiego? Nie mamy pojęcia. Wiemy, że na pewno nie jest on wrażliwy na prośby pracowników o spłatę długu, do którego powstania przyczynił się podmiot którym zarządza.

Razem Poznań odcina się o prezesa Lewandowskiego

Kto stanie po stronie pracowników? Poprosiliśmy o komentarz działaczkę partii Razem Ewelinę Krawczyk, która stanowczo potępiła praktyki panujące z ZKZL. – Jako partia Razem wspieramy protestujące osoby, szczególnie kobiety, portierki. Natomiast pan Tomasz Lewandowski, z którym wielokrotnie współpracowaliśmy, nie jest oficjalnie członkiem Lewicy. Grubą kreską odcinamy się od tego, i nie popieramy takiego postępowania.

Zapewniła, że na piątkowym proteście będą obecne osoby z Razem, by wspierać pokrzywdzonych pracowników.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Presja na samorządy, które przyjęły uchwały anty-LGBT. Chodzi o pieniądze, nie przyzwoitość

Po haniebnych uchwałach anty-LGBT niektórych samorządów Unia Europejska jasno oznajmiła: t…